Razem z Amy piłyśmy kawę i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach głównie związanych zbkońmi.
- Patrz, tam ktoś stoi - zauważyła Amy wskazując głową chłopaka wychodzącego z budynku.
Podszedł do nas i zapytał.
- Cześć jesteście z tąd?
- No raczej - odparłam.
- Jak masz na imię? Nie znam cię - dodała Amy.
- Jorge, jestem tu nowy.
- Może wybierzemy się w trójkę w teren. Co? - zapytałam.
- Ok - zgodziła się Amy.
- Może być - odparł Jorge.
Przygotowaliśmy konie do drogi i ruszyliśmy. Było cudownie. Galopowaliśmy przez pola, a słońce grzało nas swoimi promieniami. Kiedy wróciliśmy wypuściliśmy konia na pastwisko i każe z nas poszło robić coś innego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz