Od dziś zaczynam nowe życie. Z dala od znajomych, rodziców i Lary (mojej byłej).
Czuję, że dopiero tutaj moje życie się rozkręci. Konie kochałem od zawsze, jednak w Buenos Aires nie było żadnej szkółki. Najbliższa była 100 km od mojego domu. Swojego konia też bym nie miał gdzie trzymać.
Chodziłem tam do szkoły muzycznej.
Przedstawienia, wyścigi a koni brak. Chyba każdy może sobie wyobrazić, jak to jest żyć bez swojej pasji.
Rodzice pokazali mi tą stadninę, a ja od razu chciałem u przyjechać no i tu jestem. Przyjechałem niedawno. Wczoraj w nocy. Teraz postanowiłem zwiedzić Heartland.
Nim wyszedłem z domu, zauważyłem dwie dziewczyny.
(Sorraya)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz