Razem z Amy piłyśmy kawę i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach głównie związanych zbkońmi.
- Patrz, tam ktoś stoi - zauważyła Amy wskazując głową chłopaka wychodzącego z budynku.
Podszedł do nas i zapytał.
- Cześć jesteście z tąd?
- No raczej - odparłam.
- Jak masz na imię? Nie znam cię - dodała Amy.
- Jorge, jestem tu nowy.
- Może wybierzemy się w trójkę w teren. Co? - zapytałam.
- Ok - zgodziła się Amy.
- Może być - odparł Jorge.
Przygotowaliśmy konie do drogi i ruszyliśmy. Było cudownie. Galopowaliśmy przez pola, a słońce grzało nas swoimi promieniami. Kiedy wróciliśmy wypuściliśmy konia na pastwisko i każe z nas poszło robić coś innego.
środa, 4 grudnia 2013
Od Sorray cd Amy
Amy leżała w tym momencie na łóżku cała w błocie, a ja opowiadałam Jennyfer co się stało. Nagle Amy się ocknęła.
- Co się dzieje? - zapytała - Czemu jestem w błocie? - dodała jeszcze bardziej zdziwiona.
- Wpadłaś do bagna razem ze Spartanem, a ja cię potem wyciągnęłam.
- A jemu nic nie jest?! - zapytała rzerażona.
- Nie, nic nie jest, wypuściłam go na padok, a potem go wyczyszczę.
- Ja chcę go wyczyścić - zaprotestowała.
- Ty to najpierw musisz wejść cała do pralki - zażartowałam omiatając ją wzrokiem.
Zostawilam Amy w pokoju i poszłam na zewnątrz. Kiedy tylko wyszłam z domu podbiegł do mnie Orso.
- Cześć Orso - przywitałam psa jednocześnie go głaszcząc. Wstałam i weszłam prosto na pastwisko. Pasł się tam tylko Spartan. Podeszłam do niego i spróbowałam złapać. Niestety udało mi się to dopiero po drógiej próbie gdyż był nieco przestraszony. Zaprowadziłam go do boksu i zaczęłam czyścić. Po jakiejś pół godzinie przyszła do mnie Amy z jeszcze wilgotnymi włosami. Do tej pory ze Spartanem zeszła dopiero pierwsza warstwa błota.
- Wiesz, to nie ma sensu. Musimy go umyć - stwierdziłam i wyprowadziłyśmy wałacha przed stajnię.
<Amy, Jorge? Jak ktoś chce to niech dokończy, a jak nie to nie>
- Co się dzieje? - zapytała - Czemu jestem w błocie? - dodała jeszcze bardziej zdziwiona.
- Wpadłaś do bagna razem ze Spartanem, a ja cię potem wyciągnęłam.
- A jemu nic nie jest?! - zapytała rzerażona.
- Nie, nic nie jest, wypuściłam go na padok, a potem go wyczyszczę.
- Ja chcę go wyczyścić - zaprotestowała.
- Ty to najpierw musisz wejść cała do pralki - zażartowałam omiatając ją wzrokiem.
Zostawilam Amy w pokoju i poszłam na zewnątrz. Kiedy tylko wyszłam z domu podbiegł do mnie Orso.
- Cześć Orso - przywitałam psa jednocześnie go głaszcząc. Wstałam i weszłam prosto na pastwisko. Pasł się tam tylko Spartan. Podeszłam do niego i spróbowałam złapać. Niestety udało mi się to dopiero po drógiej próbie gdyż był nieco przestraszony. Zaprowadziłam go do boksu i zaczęłam czyścić. Po jakiejś pół godzinie przyszła do mnie Amy z jeszcze wilgotnymi włosami. Do tej pory ze Spartanem zeszła dopiero pierwsza warstwa błota.
- Wiesz, to nie ma sensu. Musimy go umyć - stwierdziłam i wyprowadziłyśmy wałacha przed stajnię.
<Amy, Jorge? Jak ktoś chce to niech dokończy, a jak nie to nie>
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Od Jorge
Od dziś zaczynam nowe życie. Z dala od znajomych, rodziców i Lary (mojej byłej).
Czuję, że dopiero tutaj moje życie się rozkręci. Konie kochałem od zawsze, jednak w Buenos Aires nie było żadnej szkółki. Najbliższa była 100 km od mojego domu. Swojego konia też bym nie miał gdzie trzymać.
Chodziłem tam do szkoły muzycznej.
Przedstawienia, wyścigi a koni brak. Chyba każdy może sobie wyobrazić, jak to jest żyć bez swojej pasji.
Rodzice pokazali mi tą stadninę, a ja od razu chciałem u przyjechać no i tu jestem. Przyjechałem niedawno. Wczoraj w nocy. Teraz postanowiłem zwiedzić Heartland.
Nim wyszedłem z domu, zauważyłem dwie dziewczyny.
(Sorraya)
Od Amy cd Sorray
Popędziłyśmy konie do galopu. Gdyby nie było tak ślisko to może nawet cwałowałybyśmy lecz końskie kopyta ślizgały się po mokrej trawie. Nagle gdzieś niedaleko nas błysnęło, a zaraz potem rozległ się potężny grzmot. Przerażone konie teraz puściły się cwałem. Zaczęłam przemawiać do konia spokojnym głosem i gładzić go po szyi. Sorraya też zaczęła uspokajać swojego konia lecz oba nadal gnały dzikim cwałem. Nagle poczułam, że krok mojego konia staje się wolniejszy i bardziej nierówny. Spojrzałam w duł i zobaczyłam, że nogi Spartana zapadają się w bagno. Popatrzyłam na Nadzieję która dalej cwałowała na przód najwyraźniej ominąwszy bagno. Sorraya zobaczyła, że hucuł i ja toniemy w bagnie i jeszcze usilniej zaczęła uspokajać i nakłaniać do zwolnienia swoją klacz. Nadzieja jednak gnała dalej. W końcu zrozpaczona dziewczyna szarpnęła za wodze. Jej koń stanął dęba lecz ona mocno siedząc w siodle zawróciła go tylko w moją stronę. Ja tymczasem zmuszałam zlanego potem Spartana do wydostania się z grzęzawiska. Wałach szarpnął w panice próbując się uwolnić. Nie miałam już siły utrzymać się w siodle i zsunęłam się z grzbietu konia. Poczułam tylko jak Spartan wydostaje się na brzeg po czym zemdlałam.
( Sorraya ? )
niedziela, 1 grudnia 2013
Dołącza Jorge
| Imię | Jorge |
| Nazwisko | Bennet |
| Wiek | 17 lat |
| Charakter | Miły, czasami uparty, potrafi postawić na swoim, romantyczny, bystry, zawsze na wszystko ma czas. |
| Rodzina | Mieszka w Buenos Aires |
| Partner | Szuka |
| Hobby | Motoscross, jazda konna, śpiew, taniec |
| Specjalizacja | Skoki |
| Mieszka z | Na razie sam |
| Koń | Kacper |
| Na howrse | misiak12122 |
Od Sorray cd Amy
- Ja? No nie wiem. Ja właściwie to nie jeżdżę rzadnym stylem. Nigdy nie marzyłam żby startować w jakichkolwiek zawodach. Za to zawsze chciałam się nauczyć jeździć tak dobrze żeby mieć własnego konia i galopować na nim sama po polach. No i zaczęłam tak jeździć. Teraz w sumie mało jeżdżę na ujeżdżalni ; więcej w terenie.
- Super... Ale ja i tak wolę western - odparła i zaśmiałyśmy się. Podziwiałam ją jeśli chodziło o western choć sama się nim nie interesowałam. Wolałam jeździć na rajdy, gdzie kolwiek dalej w teren.
- Będziesz się zajmować turystyką konną? - zapytała Amy.
- Nie wiem jeszcze... - nie dokończyłem bo z nienacka spadł na nas deszcz. Popatrzyłam w górę. Niebo jeszcze przed chwilą niebieskie nie wiedzieć kiedy zabrudziły czarne burzowe chmury, które jak na zawołanie chlustnęły na nas deszczem. Moje ubrania i włosy oraz sierść Nadzieji zaczęły przemakać więc przekszykując deszcz powiedziałam.
- Amy! Zbierajmy się bo się "utopimy"!
Amy?
- Super... Ale ja i tak wolę western - odparła i zaśmiałyśmy się. Podziwiałam ją jeśli chodziło o western choć sama się nim nie interesowałam. Wolałam jeździć na rajdy, gdzie kolwiek dalej w teren.
- Będziesz się zajmować turystyką konną? - zapytała Amy.
- Nie wiem jeszcze... - nie dokończyłem bo z nienacka spadł na nas deszcz. Popatrzyłam w górę. Niebo jeszcze przed chwilą niebieskie nie wiedzieć kiedy zabrudziły czarne burzowe chmury, które jak na zawołanie chlustnęły na nas deszczem. Moje ubrania i włosy oraz sierść Nadzieji zaczęły przemakać więc przekszykując deszcz powiedziałam.
- Amy! Zbierajmy się bo się "utopimy"!
Amy?
Od Amy cd Sorray
- No... Jak miałam 7 lat zaczęłam w ogóle jeździć. Na początku to była zwykła rekreacja na dość niskim stopniu zaawansowania lecz gdy do naszej szkółki jeździeckiej przyjechał piękny Pint Hors zakochałam się w nim i ciągle chciałam na nim jeździć, a ponieważ był westernowcem to jeżdżąc na nim nauczyłam się jeździć westernowo i do tego czasu w tym stylu jeździłam coraz poważniej. Gdy zaczęłam brać udział w zawodach mama (właścicielka szkółki) kupiła mi Spartana. Jadąc z nim w przyczepie miałyśmy wypadek i moja mama zginęła... - powiedziałam.
- Aha - mruknęła Sorraya.
- A ty ? - spytałam.
- Co ja ? - zdziwiła się.
- Czemu jeździsz takim stylem jakim jeździsz ? - spytałam.
( Sorraya ? )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
