Otworzyłam furtkę i wpuścilam ostatnią krowę. Wtedy orzyszedł ich właściciel. Starszy pan zawołał po imieniu psa, a kiedy nas zobaczył zapytał.
- Co się tu działo? Co wy tu robicie?
- Pana krowy uciekły, a my je złapałyśmy - wyjaśniłam.
- Ech, to ta nowa krowa wywarzyła bramkę - odparł podchodząc i patrząc na wyłamana płotek.-Dziękuję, że je złapałyście - dodał głaszcząc swojego psa.
Wracając powolnym stępem rozmawiałyśmy o westernie, o tym jak Amy złapała krowy i o tym byku, który wyłamał bramkę. Słońce prześwitywało przez nagie gałęzie pokryte jedynie pąkami i nielicznymi małymi liśćmi.
- Od kiedy właściwie jeździsz westernowo? ; bo dobrze ci to idzie - zapytałam.
*Amber*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz