poniedziałek, 25 listopada 2013

Od Amy cd Sorray

Gdy dwie krowy dotarły już do furtki nagle zobaczyłam jeszcze jedną pędzącą w stronę lasu.
- Jeszcze tylko tamta - rzuciłam i pognałam cwałem zakręcając lassem nad głową. Nadzwyczaj zwinna krowa zdążyła wparować już do lasu. Minus dla mnie ponieważ nam istnieje ryzyko zaczepienia się lassa o gałąź. Ale w końcu koń westernowy nie jest stworzony tylko do tego by gnać pod machającym lassem cowboyem. Czas pokazać inną dyscyplinę westernową. Spuściłam lasso i przyczepiłam je do siodła. Spartan już wbiegł w gałęzie omijając zręcznie drzewa. Krowa była niedaleko widocznie zmęczona biegiem. Chwyciłam za linę przytroczoną do mojego siodła i zeskoczyłam z konia szybko zawiązując linę na szyi krowy. Zwierze rwało się trochę lecz ja nie zważając na to z powrotem wsiadłam na konia który stał spokojnie jedząc trawę i spokojnym kłusem ruszyłam w stronę zagrody dla krów.
( Sorraya ? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz